Plan inwestycyjny – dlaczego trzeba od niego zacząć inwestowanie?

„Wypadałoby coś zrobić z pieniędzmi, które leżą na nieoprocentowanym koncie?!”

Czy ta natrętna myśl nie wydaje Ci się znajoma? Zazwyczaj zbywasz ją „jutro się tym zajmę”. Aż wreszcie pod wpływem impulsu (podpowiedzi znajomego, artykułu w internecie) kupujesz akcje lub fundusz. Gdy ich wartość rośnie, Twoje ego rośnie razem z nią. Codziennie sprawdzasz cenę, planujesz już na co wydasz zarobione pieniądze. Decydujesz się nawet na dokupienie kolejnych akcji lub funduszy.

Aż przychodzi taki czas, gdy ceny akcji i funduszy spadają. Zazwyczaj dzieje się to bardzo szybko i jest kompletnym zaskoczeniem. Nagle okazuje się, że Twoje inwestycje są warte mniej niż gdy je zaczynałeś. Co robić???

Po pierwsze plan

Przede wszystkim stwórz plan inwestycyjny PRZED zainwestowaniem. Twoje pomysły nie będą obciążone emocjami, które się pojawią gdy będziesz miał już akcje lub fundusze. Emocje bowiem i tzw. myślenie na skróty mogą stać się Twoją największą przeszkodą w skutecznym inwestowaniu.

„Ale ja jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem?!”

Niezależnie od temperamentu, umiejętności panowania nad emocjami, inwestorzy, a w szczególności początkujący inwestorzy podlegają wielu pułapkom psychologicznym.

Jedną z nich jest pułapka perspektywy. Daniel Kahneman i Amos Tversky udowodnili, że inwestorzy nawet dwukrotnie silniej odczuwają stratę niż zysk o tej samej wartości. Upraszczając, okazuje się, że będziesz dwa razy bardziej zamartwiał się stratą 1000 zł niż cieszył się z takiego zysku. Będzie to miało istotny wpływ na Twoje zachowania i decyzje.

Kolejna to pułapka potwierdzenia. Zapewne znasz to uczucie, gdy po kupnie samochodu na ulicach zauważasz zaskakująco dużo innych samochodów tej samej marki? W inwestowaniu na giełdzie jest podobnie. Kupno akcji XYZ może spowodować, że w mediach będziesz widział same pozytywne komentarze i artykuły o tej spółce. Wszelka krytyka wyda Ci się niedorzeczna, a prognozy spadków napisane przez jakiś „wariatów”. Tak działa nasz mózg, że będzie dopuszczał do świadomości tylko wiadomości i sygnały potwierdzające nasze decyzje.

Więcej o pułpkach psychologicznych znajdziesz w książce Grzegorza Zalewskiego i Tomasza Zaleśkiewicza „Droga Inwestora”.

Po drugie zdrowy rozsądek

Oprócz unikania pułapek psychologicznych, kolejnym argumentem za stworzeniem planu jest …zdrowy rozsądek.

Co byś pomyślał o zarządzającym firmą, który podejmowałby decyzje impulsywnie? Nie sprawdziłby na jakie inwestycje go stać, produkowałby produkty o których nie ma pojęcia, zapominałby o firmie, gdy przynosi straty.

Tymczasem wielu inwestorów inwestuje zbyt duże środki na ryzykownych rynkach, „rzuca się” na instrumenty, o których nie mają pojęcia, interesuje się inwestycjami tylko jeśli przynoszą zyski. Czy nie wydaje Ci się to mało racjonalne?

Na czym polega plan?

Wiesz już dlaczego ważne jest stworzenia planu przed rozpoczęciem inwestycji. Czas na wyjaśnienie na czym polega taki plan.

Składa się z 3 filarów – zarządzanie pieniędzmi, strategii, zarządzania emocjami.

 

Zarządzanie pieniędzmi czyli za ile kupić?

Zanim odpowiesz sobie na pytanie „Co kupić?”, zastanów się „Za ile kupić?” oraz „ile jesteś w stanie zaryzykować?”

„Zaraz, zaraz. Przecież inwestuję po to by zarabiać, a nie ryzykować” – zapytasz ze zdziwieniem. Niestety, podstawowa zasada w świecie inwestycji to „Nie ma zysku bez ryzyka”, a kolejna „Im więcej chcesz zarobić, tym więcej musisz zaryzykować”.

Dlatego też, gdy ktoś Ci obiecuje zysk bez ryzyka to najlepiej bierz nogi za pas. Inwestycje bez ryzyka nie istnieją.

Skoro jesteś już świadomy ryzyka, spójrz na to, jakie kwoty chciałbyś przeznaczyć na inwestycje. Sprawdź czy posiadasz tzw. poduszkę bezpieczeństwa czyli kwotę oszczędności, która pozwoli Ci utrzymać się przez ok. pół roku, gdy na przykład nie będziesz miał stałych dochodów. Tych pieniędzy nie inwestuj – trzymaj je na „czarną godzinę”. Nie narazisz się na dodatkowy stres związany z tym, że z Twojej poduszki ucieka powietrze czyli traci na wartości.

Inwestuj pieniądze, które będą nadwyżką ponad poduszkę bezpieczeństwa.

Sprawdź się

Kolejnym krokiem jest … lepsze poznanie siebie. Odpowiedz sobie na pytania:

  1. Ile wiem nt. inwestowania?
  2. Jak bardzo boję się ryzyka?
  3. Co się stanie gdy stracę 10%, 30% czy 60% z zainwestowanych środków?
  4. Kiedy będą mi potrzebne zainwestowane środki?

W pytaniu 3 najlepiej gdy podstawisz pod procenty konkretne wartości np. 1000 zł, 3000 zł, 6000 zł. Czy taka strata (nawet okresowa) spowoduje zmiany w Twoim życiu? A może będziesz musiał zrezygnować z czegoś ważnego?

Wybierz minimalną kwotę, której strata byłaby dla Ciebie zbyt bolesna do przeżycia i pomnóż ją przez ok 1,6. Czyli jeśli będzie to 10 tys zł to oznacza, że możesz przeznaczyć na ryzykowne inwestycje ok 16 tys. zł.

Dlaczego akurat 1,6?

Ponieważ w okresach spadków na giełdach czyli bessy,  wartość akcji portfela rynkowego (tzw. indeksów) spadała zazwyczaj nie więcej niż 60%. Oznacza to, że pechowcy, którzy zainwestowaliby w zdywersyfikowany portfel 16 tys.  zł na samym szczycie, straciliby właśnie blisko 10 tys. zł.

 

Uwaga! Pamiętaj, że to tylko obserwacja historyczna. Może się okazać, że trafisz na wyjątkowo zły okres w historii i spadki będą większe niż w ciągu ostatnich 100 lat historii giełd.

„A co z resztą zaoszczędzonych pieniędzy?”

Wybierz bezpieczniejsze inwestycje np. obligacje skarbowe lub fundusze obligacji. Nie będą przynosiły dużych zysków ale będą stabilizowały portfel. Dzięki nim będziesz spać spokojniej.

Oczywiście zarządzanie pieniędzmi to bardziej złożony temat. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej obejrzyj nasze szkolenie o Zarządzaniu pieniędzmi Pawła Śliwy Tutaj.

 

Filar drugi czyli Strategia

Strategia to nic innego tylko zasady wg których będziesz kupował i sprzedawał akcje czy fundusze.  Stworzenie takich zasad, a później trzymanie się ich, ma pomóc w opanowaniu emocji i nie poddawaniu się „skrótom myślowym” o których wcześniej wspominaliśmy.

Zasadą otwierania pozycji czyli zazwyczaj kupowania nie będzie:

„Kupię gdy coś mi się spodoba”

Najlepiej gdyby takie zasady były powtarzalne, tak żebyś mógł po jakimś czasie zweryfikować, czy ta zasada działa.

Przy kupnie akcji czy funduszy akcyjnych możesz się kierować analizą fundamentalną, makroekonomiczną, techniczną czy innymi. Możesz również opierać się na analizach i rekomendacjach przygotowywanych przez biura maklerskie np. Bm mBanku. Masz je dostępne na Pulpicie eMaklera.

 

UWAGA! Pamiętaj jednak, że te analizy i rekomendacje nie uwzględniają Twojej sytuacji, wiedzy i  doświadczenia.

Nawet, jeśli analityk zarekomenduje kupno akcji spółki gamingowej z dużą perspektywą wzrostu, może się okazać, że w Twoim portfelu jest już nadmiar spółek z tej branży. Albo masz już „za dużo” inwestycji ryzykownych więc ta rekomendacja nie będzie dla Ciebie odpowiednia.

Zasady kupna nie muszą być skomplikowane. Jedną z najprostszych jest zasada DCA (Dollar cost Averaging) czyli kupowanie co określony czas portfela rynkowego (np. funduszu ETF lub funduszu zarządzanego aktywnie). Niezależnie co się dzieje na rynku, czy obserwujemy spadki czy wzrosty kupujemy taki fundusz np. co miesiąc za 1000 zł.

Trzymanie się tej zasady pozwoli „uśrednić” ceny zakupu i rozłożyć ryzyko w czasie. Pomoże również ograniczyć wpływ emocji na decyzje inwestycyjne np. strach przed kupowaniem spadających akcji.

Dobrego inwestora poznaje się po tym jak … kończy

Jeszcze ważniejsze w strategii jest określenie zasad kończenia inwestycji czyli zamykania pozycji. Pamiętaj, że inwestowanie na giełdzie, również za pośrednictwem funduszy wiąże się z ryzykiem i że wiele Twoich transakcji będzie stratnych. Potraktuj stratę jako koszt „biznesu giełdowego”.

Istotne jest, żeby transakcje zyskowne przyniosły tak duży zysk, żeby pokryły straty z nawiązką.

Dlatego też opracuj zasady wychodzenia z inwestycji zyskownych, jak i stratnych. Przykładem może być zasada: „nie tracę więcej niż 2% całego kapitału w transakcji” albo „w jednej transakcji nie mogę stracić więcej niż 10%”, „sprzedam akcje, gdy osiągną cenę XYZ”.

Więcej o tym, jak tworzyć strategię w webinarze Pawła Śliwy „Strategia inwestycyjna” Tutaj.

Trzymaj nerwy na wodzy

Zarządzanie emocjami jest najtrudniejszą częścią całego planu. Doświadczeni inwestorzy opowiadają często o tym, jak dobrą mieli strategię i jak często się „jej nie słuchali”, bo dali się ponieść emocjom.

Dwie główne emocje, które rządzą rynkami do „strach” i „chciwość”. Chciwość napędza rynki w czasie wzrostów. To z powodu chciwości inwestorzy kupują akcje, które są już mocno przewartościowane. Tylko dlatego, że rosną albo rosły.

To właśnie chciwość zachęci Cię do dokładania pieniędzy do portfela ryzykownego, gdy Twoje dotychczasowe inwestycje będą zyskiwały na wartości.  Albo gdy zobaczysz, że inni zarabiają więcej.

Strach będzie Tobą targał, gdy rozpoczną się spadki na giełdzie. Optymistyczne prognozy, nagle zmienią się w czarnowidztwo. Zaczną do Ciebie docierać tylko negatywne komentarze i analizy. Będziesz chciał pozbyć się akcji/funduszy akcyjnych jak najszybciej i zapomnieć o inwestowaniu. Paradoksalnie to może się okazać najgorszym momentem na sprzedaż, bo dołki na giełdzie tworzą się właśnie w okresie zniechęcenia i szczytu pesymizmu.

 

Pamiętaj, że zarządzanie emocjami nie oznacza całkowitego się ich pozbycia. Chodzi bardziej o ograniczenie ich wpływu i uświadomienie sobie, że to one będą starały się Tobą zarządzać przy inwestycjach. Rozpoznawanie ograniczeń z tym związanych oraz plan inwestycyjny daje podstawy do tego, żebyśmy to Ty nimi zarządzali, a nie odwrotnie.

 

Więcej o emocjach przy inwestowaniu w webinarze Psychologia inwestycyjna Pawła Śliwy Tutaj.

 

Czy plan = zyski gwarantowane?

Nawet najlepszy  plan inwestycyjny nie zagwarantuje nam krociowych zysków na giełdzie. Pomoże Ci jednak ograniczyć ilość błędów, jakie na pewno popełnisz. Pamiętaj również, że „plan jest niczym, planowanie jest wszystkim”. Nie bój się modyfikować planu – byle nie za często i również według z góry założonego … planu :)