DZIEŃ NA RYNKACH: Ponad 1,5-proc. spadki na Wall Street w obawie o rozmowy USA-Chiny

Analizy i Rynek / Informacje z rynku / Komunikaty

03.12. Paryż, Frankfurt Londyn (PAP/Bloomberg) - Amerykańskie indeksy giełdowe notują najmocniejsze od 2 miesięcy spadki, a obligacje na rynkach bazowych wyraźnie zyskują w obliczu obaw o wydłużenie sporu handlowego USA-Chiny o kolejny rok, co zasygnalizował we wtorek Donald Trump.

Dow Jones Industrial traci 1,5 proc., S&P 500 zniżkuje 1,3 proc., a Nasdaq Comp spada o 1,3 proc.

Na parkietach w USA wyraźnie tracą spółki z ekspozycją na wymianę z zagranicą: Apple, Caterpillar, 3M, FedEx, Nvidia, czy Intel.

Najwięcej tracą spółki z sektora paliwowego i finansowego.

Eurodolar porusza się w trendzie bocznym, bez większych zmian w okolicy 1,108.

Kwotowanie USD/JPY spada o 0,3 proc. do 108,65.

Kurs GBP/USD rośnie o 0,5 proc., w okolice lokalnych maksimów przy 1,30 z listopada i października. Kwotowanie pary powyżej 1,30 w 2019 r. obserwowane było ostatnio w maju.

Rentowność amerykańskich obligacji spada na całej długości krzywej, szczególnie w środku i na końcu. Rentowność 5-latek USA spada o 10 pb. do 1,56 proc., 10-latek o 10 pb. do 1,74 proc., a 30-latek również o 10 pb. do 2,19 proc.

Z kolei dochodowość 10-letnich niemieckich bundów spada o 5 pb do: -0,33 proc.

Na rynku paliw spadki cen. Ropa WTI na NYMEX traci niecały 1 proc. do 55,5 USD za baryłkę, a Brent na ICE idzie w dół do 60,4 USD/b o 0,8 proc.

Prezydent USA Donald Trump zasygnalizował we wtorek, że byłby skłonny poczekać nawet rok, do okresu po wyborach prezydenckich w USA (listopad 2020 r.), zanim dojdzie do porozumienia handlowego między największymi gospodarkami świata.

Dodał, że nie ma ostatecznego terminu na zawarcie umowy handlowej z Chinami, co wzbudziło na rynkach wątpliwości co do rychłego podpisania porozumienia pomiędzy obu mocarstwami.

Telewizja FoxNews podała we wtorek po południu, że USA zamierzają nałożyć na Chiny 15 grudnia kolejną transzę ceł, mimo wysyłanych na rynki sygnałów o możliwości zawarcia tzw. pierwszej fazy dealu celnego. Po tej informacji rynki akcji w USA pogłębiły początkowe spadki.

Jeszcze w poniedziałek sekretarz handlu USA Wilbur Ross wskazał jako "logiczny termin" 15 grudnia tego roku na zawarcie "dealu" z Chinami.

Biały Dom "otworzył" w poniedziałek dwa nowe fronty w wojnie handlowej, ogłaszając wprowadzenie ceł na metale z Brazylii i Argentyny, i grożąc wyższymi cłami na import z Francji o wartości 2,4 mld USD - za wprowadzenie przez Paryż podatku cyfrowego od internetowych gigantów, który dotknie amerykańskie firmy technologiczne.

Amerykańska administracja wskazała, że posunięcia te były konieczne, ponieważ amerykańscy partnerzy handlowi "działali niesprawiedliwie, osłabiając tradycyjne filary gospodarcze USA".

Z kolei na liście celów USA wobec Francji - w związku z podatkiem cyfrowym - znajdą się m.in. francuskie wina musujące, sery, torebki i kosmetyki do makijażu. Cła mają być nałożone na początku 2020 r.

We wtorek francuski minister finansów Bruno Le Maire nazwał proponowane amerykańskie taryfy jako "nie do przyjęcia".

Entuzjazm amerykańskiego prezydenta w zakresie wprowadzanych ceł nie jest jednak podzielany przez szefa Rezerwy Federalnej Jerome'a Powella, który wskazał, że taka polityka wywołuje niepewność wśród szefów firm co do prognoz, a to powoduje, że wstrzymują się one z inwestycjami i spowalniają gospodarkę USA. (PAP Biznes)

tus/ osz/